Pracownia Otwierania Kultury Menu

Potencjał dziedzictwa – rozmowa z Marco de Niet

20 sierpnia 2018
Pracownię Otwierania Kultury
prowadzi Centrum Cyfrowe

Jaki jest potencjał dziedzictwa kulturowego w realiach cyfrowych? Pod tym hasłem odbyła się w Krakowie debata Tradycja kontra nowoczesność. Muzea, biblioteki, archiwa w erze cyfrowej w ramach seminarium Potencjał dziedzictwa, zorganizowanego w czerwcu przez Międzynarodowe Centrum KulturyFilmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny w ramach Europejskiego Roku Dziedzictwa Kulturowego 2018.  

Przy okazji przygotowań do tej debaty, jej moderatorka Aleksandra Janus miała okazję zadać kilka pytań Marco de Niet, zastępcy dyrektora zespołu bibliotek na Uniwersytecie w Lejdzie, który był jedynym zagranicznym gościem biorącym udział w rozmowie. Zarówno ze względu na duże doświadczenie Marco de Niet w pracy z cyfrowym dziedzictwem, jak i odmienny kontekst jego działań.

 

 

Aleksandra Janus: W jakim zakresie i w jaki sposób cyfrowe zasoby digitalizowane przez muzea i inne instytucje kultury oferują nowe sposoby interakcji z dziedzictwem? W jakich obszarach dostrzega Pan szczególny potencjał do poszerzania doświadczenia odbiorców i zwiększania uczestnictwa w kulturze poprzez interakcję z tymi zasobami?

Marco de Niet: Postępująca cyfryzacja doprowadziła do zaistnienia dwóch dużych zmian w sposobach interakcji ze światem kultury.

Po pierwsze, zmianom uległy zarówno status, jak i rola profesjonalnych instytucji dziedzictwa kulturowego, przestały one bowiem pełnić funkcję strażników kultury, stając się koordynatorami i podmiotami dbającymi o jej udostępnianie. Tego rodzaju zmiany można opisać ogólnie jako przejście od gromadzenia do budowania połączeń. W przeszłości instytucje decydowały o tym, kiedy i w jaki sposób widzowie mogli wchodzić w interakcje z obiektami dziedzictwa kulturowego, które znajdowały się pod ich kuratelą, natomiast sama opieka stanowiła najważniejszy obszar ich działań, będąc podstawą ich działalności publicznej. Obecnie, w związku z cyfryzacją i zmianami sytuacji politycznej, obserwujemy wzrost znaczenia działań na rzecz prezentowania zbiorów współczesnemu odbiorcy. Tym sposobem opieka nad zasobami dziedzictwa staje się w coraz większym stopniu wyłącznie środkiem prowadzącym do określonego celu. W przypadku wielu instytucji wiąże się to z całkowitą zmianą podejścia i sposobu myślenia.

Po drugie, w świecie fizycznym, zbiory dziedzictwa kulturowego to w dużej mierze przedmioty, przynależące do sfery materialnej. W świecie cyfrowym wszystko sprowadza się do informacji, dlatego też domenę cyfrową należy rozpatrywać inaczej. W przeciwieństwie do tego, co błędnie zakłada wiele osób, zasoby cyfrowe nie stanowią konkurencji wobec zasobów fizycznych, oferując przede wszystkim inne doświadczenie, a także inne możliwości użytkowania i interakcji. Musimy zatem nauczyć się myśleć cyfrowo, tak jak robią to największe firmy z branży IT. Tego rodzaju myślenie jest zresztą jednym z powodów, dzięki którym przedsiębiorstwa te odnoszą tak wielkie sukcesy, a nawet dominują w internecie – również w dziedzinie kultury.

Istnieje wiele sposobów tworzenia wartości dodanej dla społeczeństwa przy wykorzystaniu informacji cyfrowej związanej z kulturą i dziedzictwem. Tego rodzaju rozwiązania mogą służyć zarówno popularyzacji i edukacji oraz poszerzaniu dostępu do kultury, ale także budowaniu związków z przeszłością i wspieraniu lepszego zrozumienia historycznych obiektów, wydarzeń bądź postaci.

Typowe dla kultury Zachodu elitarne podejście do kultury, które jest standardem od wielu wieków, dziś konfrontowane jest z wieloma różnorodnymi poglądami i podejściami. Umożliwiły to między innymi media społecznościowe. Dla mnie to właśnie jest sednem kultury i dziedzictwa. Nie chodzi przecież o wzmacnianie naszej tożsamości, dzielenie świata na „swoich” i „obcych”, ale o podjęcie dialogu na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Nie musimy się wszyscy ze sobą zgadzać, a kultura i dziedzictwo kulturowe mogą pomóc nam zrozumieć, skąd biorą się różne punkty widzenia. Media cyfrowe są znacznie lepszym narzędziem do osiągnięcia tego celu niż fizyczne siedziby instytucji charakteryzujące się ograniczonym dostępem i niewielkimi możliwościami interakcji.

AJ: Jakie są – z Pana punktu widzenia – skuteczne strategie angażowania odbiorców i zachęcania ich do odkrywania tych zasobów? Jakie ma Pan doświadczenia w tym zakresie? Jakie przykłady stanowią dla Pana wzór najlepszych praktyk?

MdN: Pierwsza strategia opiera się przede wszystkim na częstym i dokładnym wsłuchiwaniu się w głosy grup użytkowników zasobów cyfrowych. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że dotychczas zaledwie co piąta instytucja dziedzictwa kulturowego angażuje się w  jakościową dyskusję z grupami użytkowników zasobów cyfrowych. Wiele spośród instytucji nie wychodzi nawet poza sprawdzanie statystyk odwiedzin witryn internetowych i tylko na tej podstawie próbują zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z ich usług i zasobów cyfrowych. Moim zdaniem to nie wystarczy.

Z tego powodu jednym z kluczowych elementów strategii cyfrowej powinno być rozwijanie kontaktu i komunikacji z grupą użytkowników zasobów cyfrowych. Obecnie obserwujemy odwrót od podejścia opierającego się wyłącznie na umieszczaniu treści w internecie i przejście ku próbie rozumienia ich wpływu i oddziaływania. Jednym z najważniejszych orędowników tej zmiany jest Europeana (https://www.europeana.eu/), która na chwilę obecną zgromadziła w swoich internetowych bazach danych ponad 50 milionów rekordów. Warto zastanowić się w tym miejscu, jaka będzie wartość dodana, jeśli ich liczba wzrośnie do 100 milionów? Czy w praktyce przełoży się to na jakąkolwiek wartość dodaną? Czy liczba zasobów ma większe znaczenie niż ich jakość? Jeśli nie, co określa tę jakość? Właśnie z tego powodu wchodzenie w dialog i zrozumienie wpływu oraz oddziaływania stanowią ważne strategie.

Trzecią strategią jest współpraca. Internet jest siecią, dlatego powinniśmy współpracować ze sobą jako partnerzy. W sieci każdy chce być pająkiem, ale to niemożliwe, dlatego musimy nauczyć się współtworzyć sieć, stać się jej poszczególnymi węzłami, być rzetelnymi partnerami oferując wspólne usługi usługi i doświadczenia. Wiąże się to z tą zmianą statusu i roli, o czym mówiłem w odpowiedzi na poprzednie pytanie.

AJ: Co sądzi Pan o rozwoju i rozszerzaniu cyfrowych kolekcji, a także tworzeniu nowych platform i narzędzi? Jakie są priorytety z Pana punktu widzenia, jakie aspekty należy uwzględnić w myśleniu strategicznym na temat przyszłości zbiorów cyfrowych?

MdN: Pomimo trwającego przez 25 lat procesu cyfryzacji, wiele instytucji nadal ma trudności z uruchomieniem podstawowej infrastruktury. Metadane są niezbędne do wyszukiwania obiektów w zbiorach, ale dane te są bardzo często bardzo ubogie i niekompletne.

Problemem jest również przyjęcie i wdrożenie międzynarodowych otwartych standardów, ponieważ dotychczas wszyscy tworzyli swoje własne standardy. Musimy w większym stopniu korzystać z otwartych i ogólnie przyjętych standardów, by oferować lepsze doświadczenie użytkownikom zasobów cyfrowych (np. koncepcji połączonych danych [Linked Data]).

Ważne jest również połączenie z najważniejszymi platformami cyfrowymi. Dla instytucji dziedzictwa kulturowego najważniejszą spośród nich jest prawdopodobnie Wikipedia lub nawet cała rodzina produktów i usług Fundacji Wikimedia.

Kolejną przeszkodą jest kwestia praw autorskich. Zakup licencji na umieszczanie materiałów z XX wieku w internecie wiąże się z olbrzymimi kosztami dla instytucji, co powoduje, że tego rodzaju materiały w wielu wypadkach nie są publikowane w internecie – potocznie określamy to mianem „XX-wiecznej czarnej dziury” – historia, którą prezentujemy w internecie, kończy się przed początkiem XX wieku. Potrzebujemy zatem nowoczesnego prawodawstwa, aby zapewnić lepszą równowagę między ochroną praw własności intelektualnej a publiczną wartością informacji.

Jeśli chodzi o moją bibliotekę… Mamy silne powiązania z Azją i innymi regionami świata. Lubimy patrzeć na pewne sprawy z globalnego punktu widzenia, nie skupiając się wyłącznie na perspektywie lokalnej, krajowej czy europejskiej, w związku z czym nasze priorytety są w dużej mierze związane z globalnymi ambicjami akademickimi Uniwersytetu w Lejdzie. Tego rodzaju działania stanowią również idealny przykład tego, w jaki sposób biblioteka wsłuchuje się w potrzeby naukowców, którzy są naszymi najważniejszymi interesariuszami.

AJ: W jaki sposób szerokie udostępnianie zgromadzonych zasobów wpływa na samą instytucję, zarówno jej markę i widoczność, jak i kulturę pracy?

MdN: To zależy w dużym stopniu od tego, w jaki sposób postrzegamy rolę instytucji dziedzictwa finansowanych ze środków publicznych. Czy chcemy, aby stały się one bardziej przedsiębiorcze, jak wymagają tego niektóre rządy? Być może wolimy jednak, by pełniły misję publiczną poprzez promocję pewnych wartości w domenie cyfrowej? Należy także zastanowić się, czy dostęp do informacji o kulturze i naszej przeszłości powinien stanowić podstawowe prawo człowieka, czy raczej powinien być odpłatną usługą. W przypadku tej drugiej opcji potrzeba budowania marek poszczególnych instytucji stanie się jeszcze bardziej paląca, co spowoduje, że instytucje kultury upodobnią się w dużym stopniu do spółek takich jak Nike czy Coca Cola, a ich główna strategia będzie skupiać się na zdobywaniu zaangażowanych klientów, dla których dana marka – na przykład Luwr czy Rijksmuseum w Amsterdamie – stanie się ulubioną. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tego rodzaju strategia zadziała tylko w przypadku największych graczy w branży dziedzictwa kulturowego, dysponujących w pełni rozwiniętymi strategiami marketingowymi i odpowiednim budżetem.

W przypadku, gdy dziedzictwo kulturowe stanie się prawem podstawowym, jeśli uznamy za istotne, by zarządzanie dziedzictwem pozostało funkcją publiczną, moim zdaniem będzie to miało drastyczny wpływ na instytucje kultury. Będzie to oznaczało na przykład, że chcąc nawiązać kontakt z użytkownikami internetu wiele instytucji będzie musiało całkowicie zmienić podejście, pozyskać odpowiednie umiejętności, wdrożyć strategie dopasowane do założonych celów, być może nawet wymienić personel. Wymagać to będzie, na przykład, gotowości do przedkładania wartości danych treści ponad wartość własnej marki, a także woli, aby stać się częścią społeczności lub ekosystemu. Fakt, że dana organizacja jest kustoszem konkretnego obiektu jest czymś naturalnym w świecie fizycznym, podczas gdy w świecie cyfrowym kwestia ta ma drugorzędną wartość dla większości użytkowników, którzy poszukują przede wszystkim treści, nie zaś instytucji, która je posiada. W tym obszarze często dochodzi do zderzenia strategii publicznych i prywatnych w przypadku instytucji publicznych, które zarazem są zmuszane przez fundatorów do bardziej przedsiębiorczego podejścia.

Kolejna kwestia, którą należy poruszyć w tym kontekście to zdjęcia i filmy publikowane i gromadzone przez użytkowników na portalach takich jak Flickr lub YouTube oraz ich charakter. Należy zadać w tym miejscu pytanie, czy stanowią one dziedzictwo kulturowe lub czy staną się nim w przyszłości? YouTube jest obecnie największą witryną internetową na świecie poświęconą kulturze. Czy będziemy ją traktować jako dziedzictwo kulturowe? A jeśli tak, czy znajdzie się pod opieką zawodowych kuratorów? Jakie to będzie miało znaczenie dla długoterminowego przechowywania i ochrony tych zbiorów, zarządzanych w sposób komercyjny?

Moim zdaniem udostępnianie zasobów nie powoduje wyłącznie zmian w instytucjach, lecz także wpływa na podstawową rolę dziedzictwa kulturowego. Jeśli instytucje odpowiedzialne za dziedzictwo kulturowe nie przedstawią w odpowiednim czasie swoich propozycji podejścia do kwestii cyfrowych (w kontekście tworzącej się kultury cyfrowej), w gronie decydentów z pewnością pojawią się pytania o przedsiębiorstw komercyjnych jako tych, którzy mogą pełnić rolę kuratorów tych treści w dłuższej perspektywie czasowej.

Na koniec muszę dodać, że to wszystko, co zostało powiedziane do tej pory nie oznacza wcale, że lokalna funkcja małego muzeum lub archiwum ulegnie jakiejkolwiek zmianie. Jej wartość społeczna w danej lokalizacji może być niezwykle znacząca, a sama instytucja może niezmiennie działać w taki sam sposób, jak dotychczas dotychczas, dopóki będzie cieszyła się silnym wsparciem ze strony lokalnej społeczności. Można powiedzieć zatem, że powyższe rozważania odnoszą się przede wszystkim do instytucji dziedzictwa kulturowego, które mają duże ambicje dotyczące wejścia do świata cyfrowego.

AJ: Podsumowując więc, czy możesz powiedzieć, jaką są Twoim zdaniem najważniejsze wyzwania stojące przed instytucjami??

MdN: Uważam, że największe wyzwania stojące przed tymi instytucjami to:

– zrozumienie użytkowników zasobów cyfrowych, a także wpływu i oddziaływania, jaki wywierają na nich udostępniane treści. Zrozumienie tej kwestii jest niezbędne w celu dalszego rozwijania usług, które przyciągną użytkowników do cyfrowych zasobów oferowanych przez instytucje.

– kolejnym wyzwaniem jest także konieczność ciągłego bycia na bieżąco ze wszystkimi nowymi technologiami wykorzystywanymi przez użytkowników, takimi jak urządzenia mobilne, 3D czy rzeczywistość wirtualna.

– konieczne jest także wzbogacenie i kontekstualizacja zbiorów w celu zbudowania wystarczającej wartości informacyjnej, dzięki której zbiory te staną się istotne i ważne społecznie. Można tego dokonać jedynie na szeroką skalę, na przykład poprzez połączenie różnorodnych zbiorów (np. zgromadzonych przez Europeanę i Wikidata) bądź dzięki lepszemu wykorzystaniu crowdsourcingu.

– ostatnim spośród wyzwań jest znalezienie właściwej równowagi między funkcją publiczną a działalnością komercyjną, w celu opracowania silnej oferty, która przyczyni się do stworzenia solidnej bazy finansowej i organizacyjnej dla działalności cyfrowej.

 


Marco de Niet (1962) jest zastępcą dyrektora zespołu bibliotek na Uniwersytecie w Lejdzie (UBL). Jest odpowiedzialny za wszystkie badania i usługi edukacyjne zapewniane przez UBL. Do poprzedniego roku pełnił funkcję dyrektora Fundacji DEN, która jest holenderskim centrum wiedzy o cyfrowym dziedzictwie i kulturze cyfrowej. Marco de Niet od samego początku był zaangażowany w tworzenie Europeany oraz program UNESCO Pamięć Świata. Jego zainteresowania koncentrują się na strategiach cyfrowych dla danych naukowych i kulturowych, wpływ zmian cyfrowych na instytucje finansowane ze środków publicznych, ochrona zasobów cyfrowych oraz jakościowa i ilościowa ewaluacja wysiłków instytucji dziedzictwa kulturowego na rzecz digitalizacji.


*grafika tytułowa: autor nieznany, Zig-zag Passenger and Freight Train, źródło: Library of Congress, CC 0

Pracownię Otwierania Kultury
prowadzi Centrum Cyfrowe